And leaning out the window, enjoying the day above the varying volume of the entire city, only one thought swells my soul – the intimate will to die,… - Fernando Pessoa
""
And leaning out the window, enjoying the day above the varying volume of the entire city, only one thought swells my soul – the intimate will to die, to finish, not to see more light over any city, not to think, not to feel, to leave behind like wrapping paper the course of the sun and the days, to rid myself, at the edge of the grand bed, as of a heavy suit, of the involuntary effort to be.
Fernando Pessoa (13 June 1888 – 30 November 1935) was a Portuguese poet and writer, most of whose work was published posthumously. He wrote frequently under heteronyms, alter egos with developed personalities, biographies, jobs, habits, attitudes, addresses, etc., who sometimes quoted and interacted with each other and other people.
Portrait adapted from
Wikimedia Commons, S.A. e Maria José de Lencastre (Public domain / CC0)
Also Known As
Pen Names:
Alberto Caeiro
•
Álvaro de Campos
•
Ricardo Reis
•
Bernardo Soares
Native Name:
Fernando António Nogueira Pessoa
Alternative Names:
Fernando Antonio Nogueira Pessoa
It could have been any number of things: hardship, grief or simply the suffering born of the indifference that comes from having suffered too much.
Beside my pain, all other pains seem false or insignificant. They are the pains of happy people or of people who are alive enough to complain. Mine is the pain of someone imprisoned in life, cut off …
Works in ChatGPT, Claude, or Any AI
Add semantic quote search to your AI assistant via MCP. One command setup.
Izolacja przykroiła mnie na swój obraz i podobieństwo. Obecność drugiej osoby - jakiejkolwiek osoby - opóźnia natychmiast mój proces myślenia i podczas gdy normalnego człowieka kontakt z innymi pobudza do rozmowy i wyrażenia czegoś, na mnie ten kontakt działa paraliżująco, jeśli tak można rzec. Będąc sam, jestem zdolny wymyślić różne dowcipne powiedzenia, odpowiedzieć szybko na to, czego nikt nie powiedział, błysnąć inteligentną towarzyskością wobec nikogo. Ale to wszystko znika, gdy znajdę się w czyjejś obecności: znika inteligencja, nie potrafię mówić i po jakichś piętnastu minutach odczuwam jedynie senność. Tylko moi wyimaginowani i widmowi przyjaciele, tylko moje rozmowy prowadzone z nimi w marzeniach są dla mnie realne i znaczące, pobudzają mój umysł, który odbija się w nich niczym w lustrze. Ciąży mi zresztą wszelka myśl o zmuszaniu się do kontaktu z innymi. Zwykłe zaproszenie na obiad z przyjacielem budzi we mnie trudny do określenia niepokój. Myśl o jakimś obowiązku towarzyskim - pójściu na pogrzeb, rozmowie z kimś na jakiś temat w biurze, udaniu się na dworzec po kogoś, znanego czy nieznanego - sama ta myśl już mi zakłóca dzień, a niekiedy nawet w przeddzień już się trapię, źle śpię, gdy tymczasem samo zdarzenie nie ma żadnego znaczenia i nie usprawiedliwia niczego. I to zawsze się powtarza, nigdy nie mogę się tego oduczyć. "Moje obyczaje skłaniają mnie ku samotności, a nie ku ludziom": nie wiem, czy to Rousseau, czy Senancour powiedział. Ale był to ktoś w moim rodzaju, choć chyba nie mogę powiedzieć, że z mojej rasy.