Limited Time Offer
Premium members can get their quote collection automatically imported into their Quotewise collections.
" "Life hurls us like a stone, and we sail through the air saying, "look at me move.
Fernando Pessoa (13 June 1888 – 30 November 1935) was a Portuguese poet and writer, most of whose work was published posthumously. He wrote frequently under heteronyms, alter egos with developed personalities, biographies, jobs, habits, attitudes, addresses, etc., who sometimes quoted and interacted with each other and other people.
Premium members can get their quote collection automatically imported into their Quotewise collections.
Related quotes. More quotes will automatically load as you scroll down, or you can use the load more buttons.
I'm certain, but my certainty is a lie.
To be certain is to not be seeing.
The day after tomorrow doesn't exist.
This is what exists:
A blue sky that's a bit hazy and some white clouds on the
horizon,
With a dark smudge underneath, as if they might turn black.
This is what today is,
And since for the time being today is everything, this is
everything.
I might be dead — who knows? — the day after tomorrow,
In which case the storm that will strike the day after
tomorrow
Will be a different storm than it would be if I hadn't died.
I realize that the storm doesn't fall from my eyes,
But if I'm no longer in this world, the world will be
different — There will be one person less — And the storm, falling in a different world, won't be the
same storm.
In any case, the storm that's going to fall will be the one
falling when it falls.
10 JULY 1930
Izolacja przykroiła mnie na swój obraz i podobieństwo. Obecność drugiej osoby - jakiejkolwiek osoby - opóźnia natychmiast mój proces myślenia i podczas gdy normalnego człowieka kontakt z innymi pobudza do rozmowy i wyrażenia czegoś, na mnie ten kontakt działa paraliżująco, jeśli tak można rzec. Będąc sam, jestem zdolny wymyślić różne dowcipne powiedzenia, odpowiedzieć szybko na to, czego nikt nie powiedział, błysnąć inteligentną towarzyskością wobec nikogo. Ale to wszystko znika, gdy znajdę się w czyjejś obecności: znika inteligencja, nie potrafię mówić i po jakichś piętnastu minutach odczuwam jedynie senność. Tylko moi wyimaginowani i widmowi przyjaciele, tylko moje rozmowy prowadzone z nimi w marzeniach są dla mnie realne i znaczące, pobudzają mój umysł, który odbija się w nich niczym w lustrze.
Ciąży mi zresztą wszelka myśl o zmuszaniu się do kontaktu z innymi. Zwykłe zaproszenie na obiad z przyjacielem budzi we mnie trudny do określenia niepokój. Myśl o jakimś obowiązku towarzyskim - pójściu na pogrzeb, rozmowie z kimś na jakiś temat w biurze, udaniu się na dworzec po kogoś, znanego czy nieznanego - sama ta myśl już mi zakłóca dzień, a niekiedy nawet w przeddzień już się trapię, źle śpię, gdy tymczasem samo zdarzenie nie ma żadnego znaczenia i nie usprawiedliwia niczego. I to zawsze się powtarza, nigdy nie mogę się tego oduczyć.
"Moje obyczaje skłaniają mnie ku samotności, a nie ku ludziom": nie wiem, czy to Rousseau, czy Senancour powiedział. Ale był to ktoś w moim rodzaju, choć chyba nie mogę powiedzieć, że z mojej rasy.