Bertrand Russell, too old for military service, but an ardent pacifist (a rare combination), turned sharply on me one afternoon and asked: ‘Tell me, … - Robert Graves

" "

Bertrand Russell, too old for military service, but an ardent pacifist (a rare combination), turned sharply on me one afternoon and asked: ‘Tell me, if a company of your men were brought along to break a strike of munition makers, and the munition makers refused to go back to work, would you order the men to fire?’
‘Yes, if everything else failed. It would be no worse than shooting Germans, really.’
He asked in surprise: ‘Would your men obey you?’
‘They loathe munition-workers, and would be only too glad of a chance to shoot a few. They think that they’re all skrim-shankers.’
‘But they realize that the war’s all wicked nonsense?’
‘Yes, as well as I do.’
He could not understand my attitude.

English
Collect this quote

About Robert Graves

Robert Ranke Graves (24 July 1895 – 7 December 1985) was a prolific English poet, scholar and novelist. He is most famous for his autobiographical work Goodbye to All That, and works on classical themes and mythology, such as I, Claudius, The Greek Myths and The White Goddess. His father was Alfred Perceval Graves.

Biography information from Wikiquote

Also Known As

Birth Name: Robert von Ranke Graves
Native Name: Robert Ranke Graves
Alternative Names: Robert von Ranke-Graves Robert Von Ranke-Graves
Unlimited Quote Collections

Organize your favorite quotes without limits. Create themed collections for every occasion with Premium.

Related quotes. More quotes will automatically load as you scroll down, or you can use the load more buttons.

Additional quotes by Robert Graves

What's remarkable about Shakespeare is that he really is very good, in spite of all the people who say he is very good.

Try QuoteGPT

Chat naturally about what you need. Each answer links back to real quotes with citations.

To jest dzika ziemia, kraj, który sam wybrałem,
W nim szorstka, skalna góra, wielkie wrzosowisko.
Rzadko na pustych polach tych głos jakiś słychać,
Chyba głos zimnej wody, co gdzieniegdzie płynie
Przez skały i wrzos wiotki rosnący w pustkowiu.
Mysz tędy przebiegnie ni ptak nie przeleci,
Bojąc się myszołowa, co po niebie płynie.

Szybuje tam i krąży, kołysząc skrzydłami,
Królestwo swe szerokie bystrym mierzy okiem,
Łowi drżenie niewielkich ukrytych żyjątek,
Rozdziera na kawałki i zrzuca je z nieba;
Tkliwości i litości serce nie dopuszcza,
Tam gdzie woda i skała tylko są pokarmem -
Życie niełatwe, strachu jest pełne i wstrząsów.

Czas nigdy nie wędrował do tego odludzia,
Wrzos i czarne bażyny kwitną po terminie,
Skały sterczą, strumyki spływają śpiewając,
O to, czy pora wczesna, czy późna, nie dbają;
Niebo płynie nad głową, błękitne lub szare;
Zimę poznałbyś po tym, że śniegiem zacina,
Gdyby nie to, że czerwiec jej zbroi się ima.

Jednak to moja ziemia, najbardziej ją kocham,
Pierwszy kraj, jaki powstał z Potopu, Chaosu;
Nie ma w nim żadnych dolin miłych dla popasu,
Nie ma podkutych koni, krwią nie był kupiony.
Kraj odwieczny - pagórki są w nim fortecami
Dla półbogów, gdy kroczą po ziemi, strach siejąc
Wśród tłumu tłustych mieszczan w odległych dolinach.

Loading...